Frida
ul. Nowy Świat 34
Warszawa
|
Telefon: 691 343 434 frida@frida.pl
Kuchnia: meksykańska
Pon.-Niedz.: 10.00-do ostatniego gościa
|
![]() |
Jesteśmy grupą przyjaciół, zawsze marzyliśmy o stworzeniu restauracji, w której moglibyśmy przyjmować gości w domowej, przyjaznej atmosferze. Ponieważ gotowanie jest naszą pasją, w każde serwowane danie wkładamy odrobinę siebie, aby zaskakiwać naszych gości nowymi smakami. Inspiracją dla powstania naszej restauracji była wycieczka do Meksyku.
Poza mnóstwem pomysłów przywieźliśmy stamtąd przepiękną ceramikę meksykańską, wyroby ze szkła i wiele innych ozdób,które znajdują się w Naszej Restauracji.
Budując nasz lokal pragnęliśmy zerwać ze stereotypami kojarzącymi Meksyk wyłącznie z kaktusami, sombrero i mariachi.
Patronką naszej restauracji jest Frida Kahlo, której bujne życie pokazuje jak łączyć miłość i pasję z dobrą zabawą. Tą właśnie myślą pragniemy zarażać naszych gości.
Mówiąc o dobrej zabawie, nie możemy zapomnieć o tequili. Wypij za:
„wolność, miłość i pieniądze”-
to motto naszej restauracji.
Poczujesz się jak w Meksyku jedząc tradycyjne meksykańskie dania w magicznym i niepowtarzalnym miejscu, jakim jest nasza restauracja.
Dysponujemy dwoma poziomami, na których możemy przyjąć ok. 80 osób, przytulna piwnica może służyć zamkniętym imprezom okolicznościowym.
Zespół grający na żywo urozmaici każdy wieczór i sprawi, że spotkanie utkwi na długo w pamięci.
Opinie 
Miałem ostatnio przyjemność jeść tutaj najlepszego hamburgera w moim życiu, duży kawałek soczystej wołowiny, chrupiący boczek, bogato upchane dodatki. Niebo w gębie.
Zgadzam się z poprzednikami, że Margarita jest nieprzeciętna, jako fanka meksykańskiej kuchni muszę też docenić dania (burrito- rewelacja!). Niestety obsługa nie przejawia już tego entuzjazmu, który cechował ją na początku, nasza Pani obsługiwała nas od niechcenia, bez uśmiechu, dobrze że znamy menu Fridy, bo ilość uzyskanych od niej informacji była szczątkowa.
Truskawkowa margaritta niezmiennie świetna, mogę zaryzykować stwierdzenie, że najlepsza w Warszawie, na pewno najlepsza jakie w życiu piłam:) Niestety jakość jedzenia trochę się popsuła ostatnio, pierś z kurczaka sucha jak wiór, fajita bez wyrazy. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe zawirowania i wszystko wróci do normy
We Fridzie podoba mi się wszystko, a najbardziej ostre papryczki z serami, tuńczykiem lub mięsem, (uważajcie bo są naprawdę ostre), oraz fajita wołowa, którą polecam szczególnie. Dania warto popić lemoniadą, podawaną w ogromnych pucharach. Kilka ciepłych słów należy się też uśmiechniętej, pomocnej obsłudze:)
We Fridzie byłam świadkiem bardzo nieprzyjemnej sceny: pijany szef wrzeszczący na spłoszony personel przy użyciu najgorszych epitetów i obmacujący tych, na których akurat się nie darł. To była najbardziej niesmaczna, nieapetyczna i odpychająca scena w restauracji jakiej byłam świadkiem.
Niestety nie podzielam pozytywnej opinii poprzedniczki, Fridą jestem absolutnie rozczarowana, tak źle nie byłam potraktowana w żadnym miejscu, a to przecież Nowy Świat, wizytówka stolicy, ekskluzywne sklepy, przyjemne restauracyjki, a pomiędzy tym Frida z jakością obsługi jak w filmach Barei. Ale do konkretów, do Fridy wybrałam na wieczór z koleżanką, na wejściu zostałyśmy zapytane przez panią manager czy przyszłyśmy „na kolację czy na drinka” odpowiedziałyśmy zgodnie z prawdą, że mamy ochotę napić się dobrego wina i coś przekąsić, zostałyśmy poinformowane, że to jest restauracja a nie bar i przyjmowani są goście wyłącznie na kolację. Zaproponowano nam jeszcze miejsce na wysokich stołkach barowych przy barze, na którym stały sterty brudnych naczyń, gdy zdziwione podziękowałyśmy wyrzucono nas na deszcz niczym trendowate intruzki (warte zaznaczenia jest to, że w restauracji nie było tłumów i było wiele wolnych stolików). Zazdroszczę właścicielowi, którego stać na to by jego personel wywalał za drzwi klientki, które zostawiłyby u niego ponad 300 zł-tyle przeciętnie wydajemy i tyle zostawiłyśmy tego wieczoru u konkurencji, też bym chciała być taka bogata. Gratuluje też doboru personelu, menadżerka, która powinna dbać o gości, traktuje ich jak śmieci, to nie wróży Fridzie dobrej przyszłości.
Przed wizytą we Fridzie długo wstrzymywały mnie negatywne recenzje, które o niej słyszałam, okazało się jednak, że nie jest taki diabeł straszny jak go malują. Przekraczając drzwi poczułam się jak teleportowana z zimnej Warszawy do słonecznego Meksyku. Słoneczna barwa ścian, kolorowe kwiatowe dekoracje, wszechobecne obrazy Fridy i ściana wypełniona lazurowym szkłem nastroiły mnie pozytywnie do tego miejsca. Wyśmienita sałatka z krewetkami i wegetariańska z awocado, oraz świetne wino domowe to pozycje, które polecam. Jedyną rzeczą, którą bym zmieniła to więcej przerw dla obsługi, nasza kelnerka była nieprzeciętnie zmęczona i widać było, że każde podejście do naszego stolika to dla niej katorga. To jednak nie było w stanie zatrzeć pozytywnego wrażenia, każdy ma swoje gorsze dni, a do Fridy jeszcze wrócimy.
Entuzjazm płynący z poprzednich recenzji uważam za co najmniej nieuzasadniony. Moim zdaniem restauracja Frida jest pomyłką na gastronomicznej mapie Warszawy. Jedyny punkt w którym zgadzam się z przedmówcami to kwestia wystroju, który istotnie robi wrażenie, niestety droga Frido nie jesteś galerią i same wnętrza nie pomogą Ci utrzymać klientów. Zamówione przez nas przystawki zdawały się mówić uciekajcie póki tylko możecie, niestety nie posłuchaliśmy ich. Malutki, nasączony do granic przyzwoitości tłuszczem, przekrojony na pół i okraszony boczkiem ziemniaczek, w towarzystwie równie tłustych kawałów panierki z odrobiną kurczaka, pierożków z mąki kukurydzianej smażonych oczywiście w głębokim tłuszczu został określony przez kelnerkę zestawem najlepszych przystawek. Właśnie określenie „najlepsze” powinno uświadomić nam, że nic lepszego we Fridzie nas już nie spotka, niestety nasza czujność została stłumiona przez wyjątkowo głośny występ meksykańskiej orkiestry i nie zdążyliśmy w porę wycofać się z dań głównych. Zamówione przeze mnie burrito robiło wrażenie odgrzanego w mikrofalówce, jego gumowa konsystencja i brak jakiekolwiek smaku zmusiły mnie do poddania się po pierwszym kęsie. Z kolei fajita przyniesiona mojej towarzyszce kopciła się gryzącym i duszącym dymem który wywołał kaszel u nas i u sąsiadujących z nami klientów. Po takim wstępie nawet najlepsze danie nie ma szans się obronić. Podsumowując jedzenie we Fridzie jest fatalne i jeśli tam kiedykolwiek wrócę to tylko na Margarittę, do której akurat przyczepić się nie mogę.
Udałem sie wraz z grupą znajomych do fridy w miniona niedziele. Jak na aurę która panowała na zewnątrz lokal pękał w szwach. Po wejsciu do lokalu podeszła do nas kelnerka aby zaprowadzic nas do stolika. Po chwili przyniosła nam karty menu proponując na starcie zestaw przekąsek oraz cos do picia. Oferta w menu jest dosc bogata i zawiera calkiem sporo wyszukanych pozycji ktorych prozno szukac w innych restauracjach. Wystroj lokalu cieply i kameralny, typowo meksykanski. Czas oczekiwania nie wydluzal sie, mimo tego ze bylismy w 5 osob i kazde z nas zamowilo inna pozycje z menu, calkiem sprawnie przebieglo przygotowanie im tego zamowienia. Przechodzac do meritum odnosnie samego jedzenia bylo ono wspaniale, smaczne, ladnie podane i ozdobione. Obsluga usmiechnieta i sympatyczna. Polecam serdecznie ta restauracje.
Restauracja Frida to nie tylko miejsce gdzie można dobrze zjeść, ale lokal w któtym cudownie spędza się czas tracąc świadomość jego upływu. We Fridzie podobało nam się wszystko, kolorowy oryginalny wystrój, świetnie zrobione toalety z malowaną ceramiką, ręcznie robione naczynia widać dbałość właściciela o każdy szczegół. Muzyka: do kolacji przygrywali nam śpiewający meksykańskie szlagiery mariachi, co świetnie komponowało z meksykańskim jedzeniem, jednak po godzinie 22 gdy pora z kolacyjnej zmieniła sie w drinkową, do naszych uszu dobiegły latynoskie dźwięki w wersji klubowej- pomysł świetny, przyznam że właśnie to skłoniło nas do pozostania na dłużej i wypiciu kilku dodatkowych margaritt. Co najważniejsze jedzenie: z ręką na sercu polecam fajitę i pierś kurczaka ze szpinakiem, z deserów pozycja konieczna to banan w karmelu z lodami, zdecydowanie odradzam jednak przystawkę dla dwojga, która jest zdecydowanie za ciężka i za duża więc ograniczyła nasze możliwości delektowania się kolejnymi daniami. Kolejnym atutem restauracji jest obsługa, widać że mimo ogromnego ruchu który był świetnie się bawili, przekazując nam swoje pozytywne nastawienie, uśmiechnięty kelner który „na luzie” lecz rzeczowo wprowadził nas w tajniki kuchni meksykańskiej zostanie naszym ulubieńcem, pozdrawiamy cała Fridę
Bardzo dobra atmosfera w lokalu, duże porcję, przystępne ceny. Pyszna pierś z kurczaka ze szpinakiem. Na duży plus także za wystrój i muzykę która przenosi nas w fantastyczny klimat meksyku. Restauracja naprawdę godna polecenia. Zaskakujące: naprawdę śliczna łazienka
duży plus za wystrój
Pompatyczne slogany o grupie przyjaciół i dawaniu czegoś od siebie przez długi czas zniechęcały mnie do wizyty w restauracji Frida, obawiałam się sztucznej atmosfery i bratania się na siłę wszystkich ze wszystkimi, czego osobiście nie lubię. Na szczęście myliłam się, zaproszona przez koleżankę byłam zmuszona odwiedzić restaurację przy Nowym Świecie. Już od wejścia wrażenie robi olśniewający wystój, owszem lekko kiczowaty, ale dobrany ze smakiem i tworzący spójną całość. Kolejnym zaskoczeniem było wyśmienite wino domowe (45 zł za karafkę 0,7) i fakt, że kelnerka sama je nam poleciła, nie namawiając na siłę na droższe wina jak to bywa w innych restauracjach. Zamówione przez nas dania smakowały wszystkim, na mnie wrażenie zrobiła fajita z krewetkami (ok 40 zł). Pierwszym zgrzytem był czas oczekiwania na zamówienie- niecała godzina, gdyby nie wino i dobre towarzystwo mogło to być dla nas dużym problemem. Największym atutem jest jednak obsługa, który podchodzi do gości przyjacielsko, bez zbędnego dystansu, wszyscy są zadowoleni i uśmiechnięci sprawiając wrażenie, że uwielbiają miejsce w którym pracują i siebie nawzajem. Teraz już wiem, że wymienione na początku hasła nie są sloganem marketingowym, a szczerą prawdą, dlatego zajrzę tu jeszcze nie raz.

Nasza strona na facebook


























Jajka po benedyktyńsku
Makaron ze szpinakiem i serem gorgonzola
Cassoulet
Pardulas
Prowansalska zupa czosnkowa
Czatnej kokosowy
Kresowa Hawira
The Mexican
Akademia Smaku
Sofa Restaurant & Bar
Halka Restauracja po Polsku
Ciesze się że jest knajpka meksykańska w centrum : ))))))))))))
Wieczorami margeritta i inne drinki, ach, przyjemnie patrzy się wtedy na Nowy Świat
Potrafią przyrządzać dobre, ostre potrawy. Wszyscy z którymi byłam byli zadowoleni ze swoich zamówień, osobiście jestem zachwycona burritto