Zakazany obiad ? czyli dania, za które można trafić do piekła

Czy kwestia obiadu może poróżnić narody? Może. Gdy Wietnamczycy w zajadają się w najlepsze kotlecikami z psiego mięsa, obserwujemy ich z niesmakiem, zagryzając kiszonym ogórkiem. Wtedy mieszkańcy Dalekiego Wschodu robią wielkie oczy ? jak można chrupać z apetytem zgniłe warzywa? Na zawartość naszych talerzy wpływa religia, kultura i przesądy. To, co dla jednych jest zwykłym śniadaniem, dla innych ? nieprzekraczalnym tabu kulinarnym.

Nikt nie rodzi się z przekonaniem, że robaki są niejadalne, a mięso świni nieczyste. Natura przestrzega nas wyłącznie przed zajadaniem się trującymi przysmakami. Natomiast wstręt do przed spałaszowaniem małpiego mózgu to sprawka kultury. Tabu kulinarne, wykreowane przez religię, obyczaje i przekonania odrzuca fakt, że z punktu widzenia fizjologii zakazane społecznie danie jest jadalne. Nie wolno i już.

Kulinarne tabu wynika z różnych przyczyn, a jego złamanie może mieć mniej lub bardziej dotkliwe konsekwencje. Zakazy pokarmowe pochodzące z zapisów w świętych księgach należą do tych najbardziej restrykcyjnych. Wyznawcom hinduizmu, którym religia nakazuje wyjątkowy szacunek do krów, za zabicie i zjedzenie choćby jednej, grozi upadek na najniższy z 87 poziomów reinkarnacji. Buddyści nie akceptują spożywania mięsa, alkoholu, oraz pięciu ostrych przypraw: cebuli, czosnku, szalotki, szczypiorku i pora. Zakaz łączenia mięsa z nabiałem u wyznawców judaizmu czy spożywania wieprzowiny przez muzułmanów nikogo szczególnie nie zaskakuje, jednak nie wszyscy wiedzą, że członkowie ruchu rastafari nie tkną ryb dłuższych niż 30 cm, a wyznawcy jazydyzmu ? sałaty i kapusty.

Istnieją również mniej radykalne zakazy kulinarne, których łamanie nie pogrąży kosmicznej przyszłości ludzkiej duszy. Większość Polaków nie weźmie do ust szarańczy w czekoladzie, jednak ta pokusa nie zostanie w żaden sposób ukarana, a nawet wręcz przeciwnie ? kto wie, może nawet za taki czyn otoczenie uzna nas za odważnych odkrywców ciekawych smaków.

Co ciekawe, liczba zakazów kulinarnych zależy od położenia geograficznego. Najmniej takich zakazów występuje w rejonie Chin, a w Europie ? we Francji. Chociaż Wietnamczycy nie pogardzą mięsem psa, węża, ani jajkiem na twardo z na wpół rozwiniętym kaczym embrionem z piórkami i dziobem, znanym jako balut, to ulubiony przez Europejczyków żółty ser określają jako zepsute mleko nienadające się do jedzenia. Nie trzeba jednak jechać aż do Chin by przeżyć prawdziwe zaskoczenie kulinarne. Zacznijmy od sąsiadów ? w Niemczech popularne w Polsce flaczki traktowane są jako jedzenie dla psa i żaden szanujący się berlińczyk nie tknie ich najmniejszym palcem. Natomiast gdybyśmy wybrali się jesienią na grzyby w Wielkiej Brytanii lub w Szwecji, mieszkańcom tych krajów opadłyby szczęki – grzyby do zupy zawsze pochodzą ze sklepu, nigdy z lasu. No bo skąd wiadomo, czy nie zaplątał nam się do koszyczka jakiś trujący okaz?

Na ile silne jest tabu kulinarne w głowach Polaków? Testem wpływu zakazów kulinarnych na polskie przyzwyczajenia żywieniowe jest m.in. popularność powstających restauracji serwujących nietypowe potrawy ? dania z kwiatów, jadalnych roślin, owadów, ryby fugu itd. Czy Polacy są gotowi na przełamanie swoich kulinarnych przekonań? Sprawdźmy to na własnych organizmach, eksperymentując z propozycjami kuchni w wydaniu ekstremalnym.

Zakazany obiad ? czyli dania, za które można trafić do piekła, 6.0 out of 6 based on 212 ratings

Twoja opinia