Bzik Kulinarny

ul. Migdałowa 10WarszawaPolska

Bzik Kulinarny, 3.0 out of 6 based on 212 ratings
telefon:
(22) 649 98 68
kuchnia:
międzynarodowa
typ lokalu:
bistro
przedział cenowy:
od 20 do 40 zł
godziny otwarcia:
Obsluga platnosc karta
Polecane restauracje

Opinie o Bzik Kulinarny

  • avatar

    |

    Smaczne, przyrządzone po domowemu jedzenie i sympatyczna obsługa. Polecam polędwiczkę wieprzową ze śliwką. Ceny przeciętne.

  • avatar

    |

    Jeszcze kilka dni temu wystawiłabym jedną z wyższych not ? dobre jedzenie, miła obsługa, kameralna atmosfera itp. Wszystko to zachęciło nas do zorganizowania w niej niewielkiej imprezy rodzinnej związanej z chrzcinami naszego syna.
    Bez problemu udało nam się ustalić szczegóły dotyczące obiadu i organizacji całego przedsięwzięcia. Wszystko zapowiadało się dobrze, problemy pojawiły się jednak tuż po przybyciu na miejsce. Już na samym początku, podczas gdy goście zaczęli zasiadać za stołem, właścicielka Bzika z dużą dozą irytacji w głosie, w dość nieuprzejmy sposób zwróciła mi uwagę, że się spóźniliśmy (jak się później okazało całe 20 minut od godziny, na którą mieliśmy dotrzeć) i w związku z tym będziemy jeść ?suchego kurczaka?. Zdziwiło mnie nieco zachowanie właścicielki, ale postanowiłam się nie zrażać i pojednawczo przeprosiłam za spóźnienie.
    Standardowo na początku miały pojawić się na stole przystawki: sałatki oraz grzanki przygotowane z bagietki i masła z czosnkiem. Na stół zostały przyniesione sałatki, a ponieważ dość długo nie pojawiały się grzanki (a goście pomału kończyli swoje porcje) postanowiłam zapytać obsługującą Panią (właścicielkę lokalu) czy dostaniemy bagietki (pomyślałam że może kucharz o nich zapomniał). Jakież było moje zdziwienie na reakcje Pani, która stojąc na środku sali zaczęła na mnie krzyczeć żebym jej nie pospieszała, bo przecież bagietki muszą się podgrzać. Mówiąc wprost „szczeka mi padła” – gościom zresztą też, ponieważ sytuacja miała miejsce tuż przy stole. Poprosiłam Panią żeby na mnie nie krzyczała i wyjaśniłam że zadałam tylko pytanie, po czym odmaszerowałam na miejsce przy stole w dalszym ciągu będąc w dużym szoku. Później niestety doszło do kolejnej wymiany „poglądów” również nie do ukrycia przed gośćmi. Szczerze mówiąc miałam ochotę zabrać wszystkich z lokalu i po prostu wyjść, nie mogłam jednak pozwolić na zrujnowanie wydarzenia rodzinnego?
    Pomijając kwestię bagietek (gdzie ostatecznie zamiast grzanek dostaliśmy podgrzaną bagietkę i masło na talerzykach) było też kilka innych niedociągnięć organizacyjnych w stosunku do ustaleń, typu kieliszki do wina na stole pomimo wcześniejszych uzgodnień, że nie będzie alkoholu, zamiast dwóch pater z owocami była jedna, zamiast dania wegetariańskiego w karcie zostało ono wystawione na stół jako wspólna sałatka (co niezbyt dobrze wyglądało w kontekście zaproszonej osoby będącej wegetarianinem) itp.
    Podsumowując: największym rozczarowaniem był brak profesjonalizmu, jakim wykazała się właścicielka knajpki, nie potrafiąc zapanować nad swoimi emocjami. Jakikolwiek był ich powód sytuacja, która była ich konsekwencją nie powinna się wydarzyć – a już na pewno nie powinna mieć miejsca w obecności gości?

Twoja opinia