Casa Sicilia

ul. Ogrodowa 37WarszawaPolska

  • Informacje
  • O nas
  • Menu
  • Jak trafić?
  • Galeria
  • Panorama 360°
  • Wydarzenia
    i promocje
  • Rezerwuj stolik
  • Zeskanuj kod, aby zapisać wizytówkę w telefonie.
telefon:
(22) 620 66 57
e-mail:
info@casasicilia.pl
kuchnia:
włoska
typ lokalu:
restauracja
przedział cenowy:
od 20 do 40 zł
godziny otwarcia:
Pon - Niedz.: 12:00 - 23:00
Dobre miejsce na spotkanie biznesoweDobre miejsce na spotkanie grupoweLokal dla niepalacychLokal klimatyzowanyPiwoWinoDrinkiDobre miejsce na randkeMozliwosc rezerwacjiMiejsce przyjazne dzieciomDania wegetarianskieOgrodek letniOfera lunchowaWiFiUdogodnienia dla niepelnosprawnychObsluga kelnerskaObsluga platnosc karta

Casa Sicilia to włoska restauracja, w której poczują Państwo bogactwo smaków kuchni śródziemnomorskiej i cudowną atmosferę typową dla włoskich trattorii. W menu znajduje się wiele specjałów charakterystycznych dla regionu a w szczególności dla Sycylii. Większość dań przygotowujemy z oryginalnych produktów sprowadzanych wprost ze słonecznej Italii dzięki czemu nasza oferta jest wręcz unikatowa.

Szef kuchni z ogromnym doświadczeniem w dziedzinie tradycyjnej włoskiej kuchni gwarantuje doskonałą jakość i oryginalność potraw. Choć serwowana kuchnia jest prosta, domowa, zaskoczy Państwa swoją niezwykłością dzięki perfekcji szefa kuchni wydobywającej esencję włoskich smaków. Od początku do końca każde danie przygotowywane jest z najwyższą starannością.

Casa Sicilia, 6.0 out of 6 based on 212 ratings
50 metrów od skrzyżowania Żelazna - Ogrodowa
parking na ulicy przy restauracji
przystanek:
linia:
przystanek:
Wola - Ratusz
linia:
13, 23, 26, 32
Niestety w tym momencie, ten lokal
nie posiada żadnych wydarzeń i promocji.

Opinie o Gastroteka Casa Sicilia

  • avatar

    |

    Kuchnia włoska, a szczególnie sycylijska, należy do moim zdaniem najlepszych na świcie. Prostota, feria kolorów i smaków – to cechy charakterystyczne tamtejszych potraw. Mając jeszcze w pamięci te kulinarne doznania z ubiegłorocznego wyjazd na Sycylię wybraliśmy się do Casa Sicilia w Warszawie. Ceny – co trzeba przyznać – nawet jak na stolicę do najniższych nie należą, ale jak wiadomo dobra kuchnia musi kosztować. Rozczarowanie było tym większe. Tak naprawdę jedynie przystawki można było uznać na danie kompletne i smaczne. Trudno jednak zepsuć przystawkę składającą się np. z włoskiej szynki i mozzarelli. Im dłużej czekaliśmy na kolejne potrawy tym było gorzej. W trakcie jedzenia przystawek ni z tego, ni z owego podano nam pierwsze i drugie dania: krem z pomidorów oraz kotleciki cielęce w sobie z wina marsala. Kelnerka zdziwiona, że jeszcze jemy zaniosła potrawy do kuchni, ale po kilku minutach próbowała nam je podać ponownie (wciąż jedliśmy przystawkę). Gdy wreszcie talerze po przystawkach były puste dostaliśmy pierwsze dania. Wspomniany krem z pomidorów (zimny) oraz lasagne – wegetariańska. Lasagne bardzo tłusta i raczej średnia z dodatkiem świeżej… mięty. Chyba powinna być bazylia, no ale cóż… Zjadłem połowę kremu z pomidorów i poprosiłem o zabranie talerza. Zimny krem z pomidorów to jednak nic dobrego. Przyszedł czas na drugie danie. Trochę to trwało, ale wreszcie podano nam kotleciki cielęce w sosie z wina marsala oraz udko indycze zawinięte w szynkę parmeńską. Trudno było orzec dokładnie w jakim sobie są kotleciki, bo w menu podano trzy rodzaje sosu: z wina marsala/cytrynowy/borowikowy. Dodam, że wino marsalskie jest bardzo charakterystyczne dla kuchni sycylijskiej, mocne, o wyraźnym smaku. W tym wypadku danie było kompletnie bez smaku. Domyślam się, że dostałem kotleciki w sosie cytrynom, bo na środku talerza leżał duży kawałek cytryny. Nie dało się tego jeść. Gdybym miał ochotę spożyć kartkę papieru nie byłoby żadnej różnicy. Danie niemal w całości wróciło do kuchni. Na szczęście zamówiona kolejna lampka wina (nie wiedzieć jakiego jakoś ratowała sytuację). Przyszedł czas na deser. Na marginesie dodam, że cała kolacja została zamówiona już na początku naszej wizyty w Casa Sicilia, ale wyraźnie zdezorientowana kelnerka co rusz pytała co zamówiliśmy. Więc deser: Cannoli Sicilliani oraz pączki czekoladowe z kremem waniliowym. Oba desery wielkości małego batonika, do tego cannoli twarde jak kamień, choć samo nadzienie bardzo dobre. Pączki czekoladowe poprawne. Czarę goryczy tego wieczoru przelała – nomen omen – kawa ze sporą ilością fusów na dnie, a nie była to kawa po turecku. Podsumowując: chaos w obsłudze i potrawach, a nie tylko my tego wieczoru zwracaliśmy kolejne dania do kuchni. Przy stoliku obok podano najpierw pizzę a potem – po wyraźnej interwencji – przystawki. Gdzie indziej polędwica woła z grilla okazała się stekiem, który na domiar złego był zimny i pozbawiony zapisanych w menu borowików. Po ponownym podaniu dania okazało się, że zamiast borowików są pieczarki.
    Krótko rzecz ujmując: bardzo drogo i niestety mało smacznie.

Twoja opinia